TURAWA: Trochę upału i sinice wróciły
Wystarczył jeden gorący weekend, by nad Dużym Jeziorem Turawskim rozszedł się fetor gnijących glonów. Optymiści, którzy wierzyli, że utrzymywany wiosną wysoki poziom wody opóźni atak sinic, srodze się zawiedli. Sinice wróciły, co znaczy, że sezon turystyczny właściwie już się skończył.Glony zaczęły kwitnąć z piątku na sobotę, przede wszystkim przy północnym brzegu jeziora. Na początku tygodnia nad jeziorem zjawili się inspektorzy sanepidu, którzy we wtorek oficjalnie ogłosili, że woda nie nadaje się do kąpieli. Kontakt z glonami może się zakończyć zdrowotnymi powikłaniami, czego zresztą nie trzeba letnikom tłumaczyć - już sam zapach sinic wystarczy, by odstraszyć ich od jeziora.Nadal nie wiadomo, co jest główną przyczyną zakwitów. Opóźniają się prace badawcze, o których Gazeta pisała kilka tygodni temu. Przypomnijmy: w stoczni w Januszkowicach zbudowano platformę, która ma krążyć po jeziorze i zbierać próbki osadów dennych. To część wielkiego międzynarodowego programu badawczego zainicjowanego jesienią ubiegłego roku.- Mieliśmy trochę problemów technicznych, dlatego badania zaczną się z lekkim opóźnieniem - tłumaczy dr Artur Skowronek, geolog koordynujący prace.