Maturzyści pisali wczoraj egzamin próbny z języka polskiego
Bez pluszaków i komórek
Gdzie mam się podpisać? – pytał wczoraj nerwowo Damian Dąbrowa koleżankę z sąsiedniej ławki. – Nigdzie, jesteś kodem – wyjaśniła Monika Kłosowska. Wystrojona jak na prawdziwą maturę, bez pluszaków i komórek klasa IIIf kilka minut przed godziną 12 zasiadła do egzaminu w XVII LO przy ul. Tęczowej. Dostali arkusze z zadaniami z języka polskiego.
– Wszyscy mają czarne długopisy? Proszę wpisać swój pesel, trzycyfrowy kod złożony z litery – w waszym przypadku jest to „F” – i odpowiedni numer z dziennika – wyjaśniała Anna Konieczna, przewodnicząca komisji, na co dzień nauczycielka języka angielskiego.
Matura w każdej szkole mogła zacząć się o godzinie, którą wybrała dyrekcja. Kto zdecydował się na próbę, musiał pisać część podstawową. Miał na to 170 minut.
Po przerwie, jeśli zdecydował zapisać się na poziom rozszerzony, zmagał się z kolejnymi zadaniami przez 130 minut.
– Pisałam jeden i drugi poziom – mówiła Joanna Jędrzejczak z klasy humanistycznej IV LO przy ul. Świstackiego. – Pytania na poziomie podstawowym nie były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Analizowaliśmy bardzo wdzięczny tekst Jana Miodka o Ryszardzie Kapuścińskim. Na rozszerzonym wybrałam temat o różnych koncepcjach miłości, lepiej nie mogłam trafić – cieszyła się Jędrzejczak.
Dziś ponad 7 tysięcy trzecioklasistów zasiada do języka obcego.